Wielki brat patrzy na kierowców
Dodane przez busadmin dnia Kwiecień 26 2009 13:34:54
Wielka Brytania jest europejskim rekordzistą pod względem liczby kamer namierzających przekroczenie przez kierowców dozwolonej szybkości.
Rozszerzona zawartość newsa
Wielka Brytania jest europejskim rekordzistą pod względem liczby kamer namierzających przekroczenie przez kierowców dozwolonej szybkości. Według danych ministerstwa transportu w ostatnich 6 latach ich liczba potroiła się do 4.309 (dane z 2007 r.) - z 1.571 (w 2001 r.). Najwięcej kamerma Londyn - 439 sztuk.
W. Brytania ma ponad dwa razy więcej kamer wyłapujących przekroczenie szybkości niż Włochy (2 tys.) i ponad cztery razy więcej niż Francja (1 tys.). Na drugim miejscu za Brytyjczykami są Niemcy z 3 tys. kamer. Paradoksem jest to, iż "szpikowanie" dróg i autostrad kamerami, w odróżnieniu od innych państw europejskich, nie przełożyło się w W. Brytanii na szybki spadek liczby ofiar wypadków drogowych. Jako powód podaje się fakt, że brytyjscy kierowcy często zasiadają zakierownicą po pijanemu. Oficjalne dane wskazują, iż pijaństwo było w ub. r. powodem 13 proc. wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym. Grzywny uzyskiwane dzięki kamerom rejestrującym tablice kierowców przekraczających szybkość wnoszą do budżetu państwa ok. 102 mlnfuntów rocznie. Rzeczniczka opozycyjnej partii konserwatywnej ds. transportu Theresa Villiers uznała, że kamery są nieskuteczne wobec osób najczęściej powodujących wypadki, do których zaliczyła kierowców jeżdżących pojazdami bez ubezpieczenia, technicznieniesprawnymi, skradzionymi, prowadzących brawurowo lub będących pod wpływem alkoholu. Organizacja zrzeszająca kierowców (The Institute of Advanced Motorists) uznała, że rząd za bardzo polega na kamerach, ograniczając wydatki na policję drogową, która jest o wieleskuteczniejszym straszakiem na nieodpowiedzialnych kierowców. PAP 2009-04-16 (14:01)
Przeczytaj cały artykuł na moto.wp.pl